Podróże bez barier

Pan Krzysztof, tata naszego Podopiecznego, Kubusia, zechciał się z nami podzielić uwagami na temat wyjazdu wakacyjnego z dzieckiem z niepełnosprawnością. Cieszymy się z naszej niewielkiej roli – dowiezieniu (dzięki uprzejmości Stacji MOYA w Przełęku) naszych podróżników na lotnisko w Gdańsku. Same wczasy były finansowane samodzielnie przez Rodziców Jakuba.

Mamy nadzieję, że w przyszłości fundusze naszej organizacji pozwolą na większą pomoc. Tu też apel do wszystkich potencjalnych Darczyńców – by nas wsparli w realizacji naszych planów.

Pan Krzysztof zaczął nieco filozoficznie: zachęcił Rodziców, by zadali sobie pytanie, czy naprawdę chcą wyjechać i czego oczekują po takiej wakacyjnej eskapadzie. Od razu zaznaczył, że decyzja rodziny była odważna, bowiem autyzm syna sprzężony z niedowidzeniem jest sporym wyzwaniem dla najbliższych, kiedy przebywają na bezpiecznym domowym gruncie, a co dopiero, gdy mówimy o pokonaniu trasy kilku tysięcy kilometrów drogą powietrzną.

Rodzice Kuby zdecydowali się na wyjazd zorganizowany przez profesjonalne biuro podróży, co jak mówią, wiele ułatwiło, bowiem organizator wypoczynku roztoczył profesjonalną opiekę nad całą rodziną. W tym miejscu pojawia się cenna uwaga pana Krzysztofa, by mówić o wszystkim wprost, uprzedzać możliwe niepokojące zachowania, nie ukrywać swoich problemów i śmiało prosić o pomoc. Rynek turystyczny jest obecnie tak dynamiczny i elastyczny, że już w momencie obierania kierunku podróży, możemy zgłosić nasze uwagi odnośnie stanu zdrowia podróżnych, by organizator pomógł nam wybrać najlepszą ofertę. Uprzedzenie współpodróżnych również ma kolosalne znaczenie, bowiem przygotowuje innych na różne możliwe scenariusze zachowań, niweluje już na starcie uwagi, które mogłyby się pojawić w chwili, kiedy dzieje się coś niepokojącego. Otwartość i szczerość Rodziców Jakuba sprawiła, że lokalny szef kuchni zapewnił, ze względu na zwyczaje żywieniowe Kuby specjalne traktowanie naszych podróżnych, a wszystko to bez dodatkowych opłat, a jedynie z powodu solidnej dawki informacji, którą kuchmistrz otrzymał od Rodziców chłopca.

Przed podróżą należy dowiedzieć się, jakie szczególne udogodnienia przysługują osobom z niepełnosprawnością i skrzętnie je wykorzystać. W przypadku rodziny pana Krzysztofa niewątpliwym ułatwieniem w podróży był asystent osoby niepełnosprawnej, dzięki któremu ma się m.in. pierwszeństwo w zajęciu miejsc, a same miejscówki często są w jakiś sposób atrakcyjne (przód autokaru, wspólne miejsca w samolocie etc.). Asystenci są zobowiązani, by w jak największym stopniu usprawnić podróż i zdaniem taty Kubusia podczas ich podróży spisali się na medal, a czasem nawet więcej – tu ze śmiechem pan Krzysztof opowiadał o platformie z czterema wózkami inwalidzkimi, która zajechała po rodzinę, bo przewoźnik chciał się przygotować na każdą ewentualność.

Sam pobyt wakacyjny okazał się dla Kuby przełomowym – początkowo chłopiec zdenerwowany i pobudzony nie chciał słyszeć o wyjeździe, ale po tygodniu nie chciał z kolei wracać do domu. Wspólne wakacje, zdaniem pana Krzysztofa, dały synowi więcej niż szereg terapii – nastolatek odważnie próbował nowych smaków, intensywnie chłonął wszystkie doznania sensoryczne związane z pobytem w innym klimacie. Ten tydzień był potrzebny całej rodzinie, by przełamać lęk związany z pełnym uczestnictwem  autystycznego dziecka w „cywilnym”, a nie „turnusowo-rehabilitacyjnym” wypoczynku, by poczuć się jak najzwyklejsi turyści.

Na pytania czy warto, czy nie bać się pan Krzysztof ze śmiechem odpowiada: nie lękać się, rzucić się od razu na głęboką wodę,  po prostu pojechać ze swoim dzieckiem na wakacje.

W razie pytań, skontaktujemy chętnych z tą odważną rodziną, by mogła udzielić szczegółowych informacji.

Dopingujemy wszystkim, którzy zdecydują się na podróż bez barier.